Około godziny 8 ktoś wparował
do naszego pokoju i usiadł koło mnie na podłodze.
- Wstawaj kochanie. – Szepnął mi do ucha Fred, całując mnie przy
tym w czoło.
- Tak to mogę być budzona codziennie. – Odpowiedziałam całując go
w usta.
- Halo, też tu jestem. – Powiedziała zaspana Ginny wyplątując się
z koca.
- Też chcesz buziaka? – Zaśmiał się Fred turlając się w stronę Gin.
- Oczywiście. Ale nie od Ciebie.
- Ranisz.
- Tym czasem pa Fred, musimy się ubrać. – Wtrąciłam się.
- Najpierw ranią, potem wyrzucają. Czy nie ma dobrych kobiet na
tym świecie? – Marudził wychodząc.
Po czterdziestu minutach zeszłyśmy na dół umyte i ubrane. Ginny
założyła zwiewną, białą sukienkę i białe koturny. Włosy związała w luźny
warkocz. A ja założyłam luźną, białą sukienkę w różowe kwiaty i do tego białe
buty na obcasie. Włosy związałam w koka na bok.
- Pięknie wyglądacie dziewczynki, ale teraz szybko śniadanie
zjedzcie, bo zaraz przyjedzie auto. – Odparła pani Weasley.
Po zjedzonym śniadaniu poszłyśmy z Gin po nasze walizki. Lecz do
naszego pokoju wparowali Harry i Ron no i wzięli je za nas.
- Dzięki Harry. – Powiedziałam.
- Masz szczęście Ron. – Powiedziała Ruda, a ja z Harrym zaczęliśmy
się śmiać.
Po chwili siedzieliśmy w magicznie powiększonym aucie. Ja zajęłam
miejsce między Fredem, a Ginny, a naprzeciwko nas siedzieli George, Ron i
Harry. Poczułam obejmującą mnie rękę w talii, odwróciłam głowę i uśmiechnęłam
się do mojego chłopaka. To dziwnie brzmi. Mój chłopak. Chyba musze się
przyzwyczaić.
*Z PERSPEKTYWY HARRY’EGO*
Gdzie ten idiota ją łapie?! I to przy ludziach! Mógłby się
powstrzymać! Ale Hermiona jest szczęśliwa. Ale jak ona może być z NIM
szczęśliwa?! Stop. Najważniejsze jest dla mnie dobro Mionki. Nieważne, z kim
jest. Czy z Fredem, Ronem czy nawet Malfoy’em. Ważne żeby była szczęśliwa i
czuła się bezpiecznie.
Po około 3 godzinach byliśmy na miejscu. Najpierw mieliśmy się
zakwaterować się w hotelu. Okazało się, że jest on tuż przy piaszczystej i mało
znanej (co się równa z tym, że mało zaludnionej) plaży. Dostaliśmy jeden pokój
6-osobowy z podwójnymi łóżkami.
*Z PERSPEKTYWY HERMIONY*
- Więc ja i Gin, Fred i George, Harry i Ron. Pasuje?
Wszyscy pokiwali głowami oprócz…
- Ja się nie zgadzam!
- Czemu Fred?
- Wolę być w jednym łóżku ze swoja dziewczyną.
- Ranisz bracie! – Wtrącił się drugi z bliźniaków.
- A George ma być z Ginny?
- Nie! – Krzyknęła Gin.
- Siostrzyczko, chodź na słówko. – Powiedział Fred.
Po chwili wrócili, a Ruda położyła się na łóżku obok Georga.
- Spisek! – Krzyknęłam. – Śpisz w wannie Fred.
- Bardzo chętnie, ale mamy tu prysznic kochanie.
Spojrzałam na niego ze złością i zaczęłam szukać stroju
kąpielowego w walizce.
- Radzę wam też się przebrać, bo idziemy na plażę.
Po 30 minutach wszyscy byliśmy gotowi. Na plaży było pusto.
Prawie. Tylko na jednym ręczniku leżała pewna osoba. Gdy usłyszała śmiech
bliźniaków odwróciła się i krzyknęła:
- Harry!
***
Znowu króciutki! Pamiętajcie, że dzisiaj o 20 na TVN’ie Zakon
Feniksa! Pozdrawiam, a rozdział ze specjalną dedykacją dla Wiktorii S. :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz