sobota, 8 sierpnia 2015

Rozdział 5 Sen


         Po chwili zrozumiałem, że uwiesza się na mnie…

- Cho?
- Tak Harry to ja Twoja dziewczyna!
- Wybacz, ale nie przypominam sobie, żebyśmy byli parą.
- A to, co pomiędzy nami się stało w Pokoju życzeń? Ten pocałunek? On ci nie wystarczy, jako dowód naszego związku?
- Zważając na to, że potem zdradziłaś całą Gwardię to raczej nie bardzo.
- Harry, ja żałuję. Przepraszam cię, was wszystkich przepraszam.
- Powiem ci to pierwszy i ostatni raz. Ja, bynajmniej ja, nigdy Ci tego nie wybaczę. Zawiodłaś moje zaufanie, jak i całej Gwardii.
- Nie licz na wybaczenie i z naszej strony. – Powiedziała odważnie Hermiona, a reszta pokiwała twierdząco głowami.
Po chwili zmieszana Chang zebrała swoje rzeczy i uciekła.
- Dobrze jej powiedziałeś Harry. – Szepnęła Hermiona kładąc mi dłoń na ramieniu.
*Z PERSPEKTYWY HERMIONY*
Po 15 minutach byliśmy rozłożeni i rozebrani. Ja z Gin położyłyśmy się na kocu, uprzednio smarując się kremem z filtrem.
- Freddie posmarujesz mi plecki? – Spytałam z uroczym uśmiechem.
- Tobie zawsze, ale najpierw…
No i nie dokończył, ponieważ wziął mnie na ręce i zaczął biec w stronę wody.
- FRED POSTAW MNIE! TY IDIOTIO! FRYDERYKU WEASLEY NATYCHMIAST MNIE PUŚĆ!
- Nie ma sprawy kochanie.
Nic się zorientowała była pod wodą.
- Uduszę Cię kiedyś.
- To kiedyś, ale na razie mnie pocałuj.
- Jak zasłużysz, to cię pocałuję. Ale na razie to się tylko pogrążyłeś.
- Oj kochanie.
- Nie kochaniuj mu tutaj. Będziesz musiał odkupić swoje winy. – Powiedziałam siadając na kocu i okrywając się ręcznikiem, a Fred usiadł obok mnie, obejmując mnie ramieniem i całując w czoło.
- Moja mała złośnica.
- Ehh, no twoja. – Odparłam całując go czule, lecz krótko w usta.
- No tego się nie spodziewałem.
- A czego się spodziewałeś?
- Czy ja wiem, dwugodzinnego focha?
- Widocznie mnie nie znasz na tyle dobrze.
- Ale mam nadzieję, że poznam cię najlepiej jak się da.
- Też mam taką nadzieję. – Powiedziałam, opierając się o niego. Po chwili jednak usnęła.
Obudził mnie płacz dziecka. Bez zastanowienia podeszłam do łóżeczka i wzięłam dzieciątko na ręce.
- Już spokojne Lily. Mama zaraz Cię nakarmi.
Po nakarmieniu córeczki położyłam się z nią na łóżku.
- Tatuś za niedługo wróci.
Po tych słowach usłyszałam pukanie do drzwi. Zbiegłam na dół z małą na rękach. Po otworzeniu drzwi zobaczyłam mężczyznę, którego kocham nad życie. Pierwsze, co zrobiłam to spojrzałam w jego piękne, zielone oczy.
- Hermiona!
Wróciłam do rzeczywistości obudzona przez szept mojego chłopaka.
- Wstawaj kochanie. Wracamy na kolację.
Kiwnęłam zatwierdzająco głową. Zaczęłam się ubierać, a w głowie wciąż miałam zielone tęczówki.

***
Wybaczcie, że tak późno i krótko, ale nie miało być w ogóle dzisiaj rozdziału. Jednak dałam radę! Możliwe, że nie będzie notek od wtorku, ponieważ wyjeżdżam. Tym czasem dobranox :*
PS Rozdział dla Wiktorii S. :*

 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz